środa, 10 października 2012

Okulista i dobre Anioły

W sobotę 7 lipca kończył się turnus w Motylu, a my wyruszyliśmy na wyprawę do Warszawy. Czekało nas sporo zajęć.
Przede wszystkim umówiona wizyta u okulisty - oczywiście, tak jak podejrzewaliśmy Tomaszek ma zeza rozbieżnego i powinien nosić okulary, trzeba też pracować nad zbieżnością (mamusia musi się pochwalić, że Tomek poczynił ogromne sukcesy i pięknie koncentruje wzrok i ustawia zbieżność:).
Obiecaliśmy Tomaszkowemu koledze z turnusów Adrianowi, że odbierzemy dla niego nakrętki w Warszawie. Do tego praktycznie przed samym wyjazdem okazało się, że mamusia ma wystąpić w radio TOKFM w audycji dotyczącej problemów rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi. A jeszcze skontaktowała się z nami pewna Pani, która chciała w jakiś sposób pomóc Tomaszkowi - napisała w e-mailu pewną piękną rzecz: "Anioły powinny pomagać....." (i pomagają - a to już mamusi słowa). Umówiliśmy się z nią na krótkie spotkanie i pojechaliśmy się spotkać.
Dzień bardzo pracowity, po prostu pędziliśmy z miejsca w miejsce, żeby wszędzie zdążyć. Ale udało się.
I wieczorem do domu wróciliśmy zmęczeni, ale z poczuciem, że nic nie przegapiliśmy i wszystko dopięte na ostatni guzik.

2 komentarze:

  1. Dobrze, że wszystko udało się załatwić i wszędzie zdążyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba najważniejsze że wszystko się udało załatwić. Bo inaczej byłby problem.

    OdpowiedzUsuń