Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabajka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 kwietnia 2012

Kolejny powrót

Straszne tu zaległości, a przecież po Zabajce byliśmy na kolejnym turnusie w Zabajce 2, do tego Tomaszek przez tydzień chodził do przedszkola, no i znowu się rozchorował:(. Szybciutko żyjemy, oj szybciutko.
Ale tradycyjnie - po kolei.
Codziennie po wszystkich terapiach wszystkie maluchy chodziły na grupowe zajęcia metodą Weroniki Sherborne. Niestety Tomaszek lubi chodzić własnymi ścieżkami i trudno go było zmusić do dłuższej współpracy i do niektórych ćwiczeń. Poza tym po natłoku ćwiczeń, które miał od rana po prostu nie dawał już rady i często zasypiał jeszcze zanim zajęcia się na dobre zaczęły.

 Na drugim planie Adrian, troszkę za duży
na zajęcia Weroniki Sherborne:)))

 Ulubiona przez Tomaszka część zajęć, szaleństwo w kocu:)

Tu akurat niekoniecznie, ale skoro już mamusia się uparła,
to chwilkę mogę poleżeć:p

 A po ciężkiej pracy, zasłużony obiad. Naleśniki były pyszne.
Tylko Adi coś miny strzela. Cytrynka? Czy co??

Na każdym turnusie są też dodatkowe zajęcia z muzykoterapii.
Tomaszek pięknie pracował, dopóki nie pojawiła się mamusia:p

Każdego dnia popołudniu osoba dyżurująca w ośrodku organizowała dla dzieci zajęcia dodatkowe. A to malowanie twarzy (no tutaj Tomaszek zrezygnował:p), a to malowanie odlewów gipsowych - mamy śliczną głowę konika, było też pieczenie pstrąga w kominku na ujeżdżalni.
Tomaszek miał zakaz podchodzenia do kominka, ale cała ujeżdżalnia była jego (i nie tylko):p
Ach, nie napisałam jeszcze o Tomusiowych koleżankach Celinie i Kai. Bardzo polubiły Tomaszka i chętnie się z nim bawiły. Zresztą on też świetnie się z nimi czuł:).

 Również wieczorami można było pojeździć na koniku:))) Nie ruszał się niestety ale wyobraźnia czyni cuda.

Czego te dzieci nie wymyślą:) koniecznie musiały sprawdzić
jak z tej perspektywy widać świat.

Udała się nam nawet króciutka dyskoteka, tylko tancerz szybko wymiękł:p

Na każdy turnus do Zabajki przyjeżdżają aktorzy z interaktywnym teatrzykiem. My trafiliśmy na spektakl: "Dr Dolittle i przyjaciele". Dzieci bawiły się cudownie, szczególnie, że brały czynny udział w przedstawieniu. Śmiechu było co niemiara:). Oczywiście główną rolę grał... zresztą co ja tu będę opowiadała, sami zobaczycie (jeszcze tylko jedno - w pierwotnym scenariuszu tej roli nie było:).
 Chwila skupienia przed występem,

 Próba generalna,
i sam występ. Wielkie brawa dla Tomaszka:)


A wieczorami, po kolacji codziennie chodziłyśmy z dzieciaczkami pobawić się na salę rehabilitacyjną. Tomaszkowa mamusia spokojnie mogła sobie wtedy usiąść w kątku i czuwać, bo Tomi świetnie radził sobie wśród dzieci sam:)

 Zabawa była przednia, a mój synek wie, że kobiety to księżniczki
i trzeba je wielbić:)

Czasami dziewczynki Kaja i Celina przychodziły do Tomaszka
w odwiedziny i bawiły się z nim w naszym pokoju.

Po dniach tak wypełnionych zajęciami Tomaszek
nie wiadomo dlaczego wsuwał się pod prześcieradło
i zasypiał "snem sprawiedliwego".


 A ostatniego dnia turnusu poszliśmy sobie
na krótki spacerek obejrzeć zwierzątka.

 nie było już tak strasznie zimno, jak na początku turnusu,
więc mamusia odważyła się wreszcie wyjść z Tomaszkiem na dwór na dłużej.
Tu z Kają:)
Oczywiście obydwie dziewczynki nam towarzyszyły:)
Z Celiną:)

Te dwie dziewuszki, to były najlepsze chyba wolontariuszki i praktykantki, jakie kiedykolwiek spotkałam na jakimkolwiek turnusie:)

sobota, 3 marca 2012

Zabajka

Obiecałam, że nastąpi ciąg dalszy, to i spełniam swoją obietnicę:)
Z ciocią Kariną Tomaszek w ramach terapii zajęciowej chodził czasami do sali doświadczania świata. Tomuś był zachwycony wszystkim i pięknie pracował.






piątek, 2 marca 2012

Zabajka i inne zaległości

Dawno nas tu nie było, oj dawno:(, cały miesiąc. A przez ten miesiąc wiele się wydarzyło. Zadebiutowaliśmy na turnusie w Zabajce, wróciliśmy do domu, pochorowaliśmy się, wyzdrowieliśmy i znowu przymierzamy się do kolejnego wyjazdu, tym razem do Zabajki2. Ale po kolei:).
2 lutego wyruszyliśmy z Tomaszkiem na nasz debiut w Zabajce w Stawnicy. Co ja mogę powiedzieć? Rewela. Teraz to naprawdę mam problem na który ośrodek się zdecydować. W Zabajce2 pracuje Pani Mariola i nasza ulubiona logopeda Pani Aneta, do tego kochana ciocia Karolina, wszystkie rewelacyjne terapeutki, atmosfera cudowna, popołudnia dla dzieci na maxa zagospodarowane. Za to w Zabajce  w Stawnicy jest wujek Piotrek od rehabilitacji - poprostu rewela, wujek Piotrek na hiopo - najlepszy hipoterapeuta, jakiego do tej pory spotkaliśmy. Tomaszek nie ma szans na zaśnięcie u niego na zajęciach - to trzeba poprostu zobaczyć:), do tego terapia ręki z ciocią Kariną, no i dogoterapia i jeszcze wieeele zajęć każdego dnia, jak w Zabajce2, do tego codziennie po południu zajęcia dodatkowe dla dzieci no i ta rodzinna atmosfera:). A po kolacji mamusie najmłodszych dzieci zabierały swoje pociechy na salę rehabilitacyjną i dzieciaczki bawiły się do wieczora. Cały dzień zajęty.  Naprawdę nie jestem w stanie zdecydować się, gdzie jest lepiej. Jeździć będziemy i do jednej i do drugiej Zabajki.
Po powrocie z turnusu trzeba było troszkę odpocząć i od piątku 17 lutego Tomaszek poszedł do przedszkola. Długo nie pochodził, bo się biedaczek nam rozchorował, złapał katar i zapalenie spojówek i od wtorku musieliśmy siedzieć w domu. W międzyczasie, jak się Tomusiowi poprawiło przyjęliśmy spóźnionych gości urodzinowych, zresztą tatuś też miał urodziny, więc "impreza była huczna".

 Śliczny, duży pokoik, Tomaszek miał gdzie się wybiegać:)


 Wujek Piotrek ustawiał tory przeszkód


 Można je było pokonywać różnymi metodami


 Łatwo nie było

Trzeba przecież było jakoś zapracować na obiad:p


 Do tego pająk


 I tradycyjnie u Tomaszka kombinezon,
który poprawia jego koordynację, stabilność i wzmacnia mięśnie.
Wcale nie łatwo chodzić w takim kombinezonie (mamusia sprawdziła).


Tomaszek niestety miał chwile kryzysu, ale szybciutko zbierał się do kupy i dalej pracował.

 U wujka Piotrka było wesoło, ale i męcząco


 Kto to widział, żeby niespełna czterolatek uprawiał woltyżerkę:p


 Na szczęście u cioci Ali Tomaszek mógł się zupełnie zrelaksować,
co też prawie codziennie czynił:)))
 Nie spodziewałam się, że dogoterapia pójdzie tak gładko.
Tomuś miał już zajęcia z pieskiem, niestety wytrzymywał max 15 minut
i strasznie się potem nudził. W Zabajce całe zajęcia blisko Nuki.


 Karmił ją, tulił, męczył


 A nawet przybijał piątki. Wszystko chętnie i bez wymigiwania się


 Ciocia Karina na terapii zajęciowej najpierw robiła krótki masażyk,


 Po masażu zlecała Tomaszkowi jakieś zadanie. Tomasz, który
nie przepada za pracami "twórczymi"


Bardzo chętnie brał pędzelek do rączki i malował (oczywiście po wcześniejszych namowach)


Oj, ale z wyborem to Tomuś miał czasami niemały problem:p


To jeszcze nie koniec relacji. Czekajcie cierpliwie:)