Mamusia obiecała przedwczoraj, że poopowiada troszkę o konsultacji u cioci Kasi.
Na początku Tomaszek tradycyjnie musiał pobiegać i poskakać po cioci gabinecie, ale po chwili Kasia wyjęła pierwsze układanki i zaczęło się działanie.
- Tomek daj zebrę (chwila zastanowienia i Tomaszek bezbędnie podał zebrę).
Kolejne polecenie:
-Tomek pokaż papugę - i znowu po chwili wachania Tomuś wystawił rękę i wskazał paluszkiem (mamusia zaczęła zbierać brodę z podłogi, bo przecież go nigdy nie uczyła co to papuga).
Wszystkie pozostałe zwierzątka też pięknie pokazał, potem całkiem sprawnie powkładał je na swoje miejsca w układance.
Z kolorami niestety nadal słabo, tak samo z dopasowywaniem kolorów do takich samych niezbyt dobrze, ale w porównaniu do tego co było pół roku temu jest o wiele lepiej.
Kasia zachwycała się tym jak Tomaszek chodzi, jak poprawiła się jego koordynacja, że do patrzenia używa już obydwojga oczu, że pojawiło się wskazywanie paluszkiem - którego wcześniej nie było, że poprawiło się naśladownictwo i w ogóle o wiele więcej rozumie, a do tego więcej "mówi" - a w tym czasie mamusi przybyło ze dwadzieścia centymetrów wzrostu z dumy :).
Wspaniale jest słuchać takich pięknych rzeczy o swoim kochanym syneczku. Może i malutkie są te postępy, ale najważniejsze, że są - zawsze idziemy do przodu.
Ciociu Kasiu, dziękujemy bardzo za konsultację i mamy nadzieję, że pod koniec roku szkolnego zechcesz jeszcze raz spojrzeć na Tomaszka i powiedzieć, czy w dobrym kierunku zmierzamy :).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logopeda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logopeda. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 lutego 2015
niedziela, 12 maja 2013
Żyjemy i mamy się całkiem dobrze.
Tomaszek wyzdrowiał i od tygodnia chodzi do przedszkola. Bawi się tam do 16, a po wyjściu z przedszkola prawie codziennie pędzimy na jakieś zajęcia terapeutyczne.
Maj u Tomaszka jest bardzo pracowity:
- w poniedziałki przez godzinkę pracuje z ciocią Kasią (neurologopedą),
- we wtorki Tomuś ma pół godziny terapii taktylnej z ciocią Edytką w Motylu,
- w środę jeździmy na 16.30 do Ośrodka Rehabilitacji Dziennej na ul. Mylną na pół godziny SI z ciocią Marzenką i pół godziny zajęć logopedycznych z ciocią Sylwią, a na 20.30 jedziemy do gabinetu cioci Ani na pół godzinki rehabilitacji ruchowej (mamusia zdecydowała, że nie będziemy już pracować Vojtą, bo Tomaszek jest już dużym chłopcem, pięknie wypracowanym i nie ma już takiej konieczności, a ciocia Ania zaakceptowała tą decyzję),
- w czwartek znowu jesteśmy przez 2 godziny w Motylu, tym razem u cioci Agatki na zajęciach pedagogicznych połączonych z elementami terapii SI,
- w piątek znowu Tomaszek odwiedza ciocię Kasię na godzinkę terapii logopedycznej i o 20 ciocię Anię na pół godzinki.
Weekendy mamy wolne od zajęć terapeutycznych, Tomaszek regeneruje się, utrwala nabyte wiadomości i świetnie się bawi.
Codziennie po zajęciach chodzimy na osiedlowy plac zabaw. Tam Tomaszek jeździ samochodzikami, bawi się w piaskownicy, gra w piłkę i obserwuje inne dzieci. Z niektórymi nawet próbuje się bawić i je naśladować:).
Mamusia ma wrażenie, że Tomuś jest w trakcie jakiegoś skoku rozwojowego, albo świeżo po:)
Dużo więcej rozumie, szybciej wykonuje polecenia i są to dosyć skomplikowane polecenia. Rodzice nie muszą już mówić do Tomaszka krótkimi zdaniami, teraz używają zdań złożonych i Tomi rozumie. Czasami mamusia robi eksperyment i np. opowiada tatusiowi co robiła jak był w pracy a Tomek w przedszkolu. Tomaszek się bawi gdzieś w pobliżu. Po opowieści mamusia zwraca się do Tomka i pyta np: Tomek czym mama sprzątała? A Tomuś: "Śśśśśśśii" (odkurzaczem).
Mały smyk nie dość że rozumie o czym rozmawiamy, to jeszcze podsłuchuje udając, że się bawi :p
Coraz ładniej je. Smakuje mu wszystko, pięknie gryzie i przeżuwa z zamkniętymi ustami. Sam bierze kubek z wodą, żeby się napić:).
Powoli, powoli drobnymi kroczkami idziemy do przodu:)))
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Wróciliśmy do domku:)
W niedzielę o 22 wróciliśmy z turnusu:).
Tomaszek przywitał się już ze wszystkimi zabawkami, z drzewkiem naklejonym na ścianie swojego pokoju, z Kubusiem Puchatkiem, Tygryskiem i Prosiaczkiem (oczywiście też naklejki). Zwiedził wszystkie kąty w domu, prawie sam zjadł na kolację jogurcik i po północy poszedł spać.
Dzisiaj o 8 rano przyszła pani Kasia na Specjalistyczne Usługi Opiekuńcze, a ja nie miałam serca budzić mojego skarba. Pozwoliłyśmy mu pospać do 8.30. No i zajęcia były troszkę luźniejsze, bo Tomek bardzo zmęczony po wczorajszym turnusie. Jak tylko skończyły się zajęcia z panią Kasią pojechaliśmy na pół godzinki do logopedy Teraz Tomaszek odsypia, bo za godzinkę idziemy na rehabilitacje, no i tu nikt mu nie popuści i nie da luzu, a o 16 ma kolejne zajęcia z logopedą.
Na mamusię czeka ogromne pranie i zakupy, ale to dopiero po wszystkich zajęciach Tomaszka.
sobota, 4 czerwca 2011
Ośrodek Wczesnej Interwencji i nie tylko
Dzisiaj znowu mała przerwa w opowiadaniu historii.
Po pierwsze byłam wczoraj z Tomaszkiem w Ośrodku Wczesnej Interwencji na ul. Pilickiej w Warszawie na wizycie kontrolnej u psychologa i neurologopedy.
Hmm. Pani psycholog powiedziała mi, że dla mojego dziecka powinnam być mamą, a nie terapeutką, że jestem wobec niego za bardzo wymagająca i za surowa. Jeszcze raz hmm. Co lepsze jak widziałyśmy się przed kilkoma miesiącami, to właśnie ta moja stanowczość i konsekwencja się jej bardzo podobała.
No cóż. Nie zgadzam się z nią, że jestem za bardzo surowa.Owszem wymagam od Tomka dużo, a nawet bardzo dużo, jestem stanowcza i bardzo konsekwentna. Ale przecież konsekwencja to połowa sukcesu a może nawet więcej w wychowaniu dziecka.
Zarzuciła mi też, że mówię o sobie w trzeciej osobie np. chodź do mamy, mama da, mama nie zgadza się...
No i tu się z nią zgodzę, bo faktycznie często zwracając się do Tomaszka podkreślam, że to ja jestem mama i mówię o sobie w trzeciej osobie (muszę nad tym popracować).
Był jeszcze jeden zarzut, że nieprawidłowo do niego mówię. Bo często używam zdrobnień. Np: kolanko, rączka, nóżka, tatuś, główka, krzesełko itp.(no cóż nad tym też będę musiała popracować).
Ale nie tylko karciła. Pochwaliła też Tomaszka. Po raz pierwszy w życiu ułożył wieżę z drewnianych klocków, w dodatku dwa razy. Raz ułożył wieżyczkę z 5 klocków a drugi aż z sześciu. Bardzo ładnie też się koncentrował, wykonywał jej polecenia, no i oczywiście pięknie naśladował.
Neurologopeda zachwycona Tomaszkowymi postępami. Zna nas od półtora roku i pamięta (pani psycholog wogóle nas nie pamiętała, dowiedziała się z karty, że już u niej byliśmy). Tomaszek bardzo ładnie się zachowywał. Przede wszystkim wykonywał polecenia wydawane przez logopedę (wcześniej ona mówiła mi co Tomi ma zrobić, a ja wydawałam polecenie inaczej nie chciał współpracować). Pochwalił się wszystkimi ostatnio nabytymi umiejętnościami. Powtórzył mama, tata, papa, wskazał mnie, jak pani Asia (logopeda) zapytała gdzie mama, wysłał buziaka, pomachał rączką i powiedział papa. Naprawdę się popisał:).
Dzisiaj oczywiście od rana zajęcia. Zaczęliśmy o 9 sytmulacją polisensoryczną, później o 10 pół godzinki terapii taktylnej i na koniec po południu pół godzinki Vojtą.
A potem sama przyjemność. Wycieczka. Pojechaliśmy na godzinkę nad Bug. Tomaszek trochę poszalał. Przede wszystkim zdjął buty i skarpetki i rzucał nimi. Oczywiście za każdym razem ktoś musiał mu podawać to co rzucił.
Odwiedziliśmy też Tomaszkowych dziadków. W zasadzie nocujemy u nich. Tomi wyszalał się, wybiegał, wybrudził się strasznie. Sprawdził zasadę działania pedałów w rowerze, posiedział chwilę w traktorze, pokręcił kierownicą (oczywiście mamusia cały czas była pod ręką), obejrzał wszystkie sprzęty, zaparkował swoją spacerówkę między pojazdami, nawet przeparkował z mamą samochód. Dzionek i wieczór naprawdę pracowite. Tomaszek przeszczęśliwy i bardzo bardzo zmęczony.
A jutro jedziemy całą rodzinką na basen.
Oj bardzo pracowity ten nasz weekend.
piątek, 27 maja 2011
Logopedycznie
Oprócz cotygodniowych spotkań z pedagogiem (po pół godzinki) Tomuś spotyka się jeszcze z logopedą. Przez pierwsze dwa lata terapii logopedycznej opiekowała się nim Maja (długo byliśmy jej wierni. Majeczko tęsknimy:). Oj początki ich współpracy były ciężkie. Spotykaliśmy się 2 razy w tygodniu po pół godzinki. Ale nie były to łatwe chwile. Maja robiła mu masaże logopedyczne i zewnętrzne i wewnątrz jamy ustnej. Ona masowała, Tomek się darł. To nie był płacz tylko właśnie darcie się (potrafił nawet uciec w sen z tego wycia, żeby tylko ciocia odpuściła), a jak wyrosły mu zęby zaczął ciocię gryźć (sprytne dziecko się broniło).
Masaże logopedyczne miały poprawić napięcie mięśni w obrębie jamy ustnej, niestety mimo, że 2 razy w tygodniu robiła je Majka, a w domku codziennie po kąpieli robiliśmy je my wiele nie pomogły. Napięcie troszeczke się poprawiła, ale języczek pozostał raz wiotki raz nadmiernie napięty, za to Tomek zablokował się psychicznie. Z dziecka, które w wieku 6 miesięcy otwierało buzię, żeby spróbować co mama chce dać do spróbowania zrobiło się dziecko, które na widok dłoni zbliżającej się do ust wpadało w histerię i rzucało się do tyłu. Tą blokadę psychiczną przełamaliśmy dopiero teraz i to można powiedzieć na siłę. Oprócz masażyków pracowali jeszcze ze zwierzątkami i wyrazami dźwiękonaśladowczymi, ale mowa nie ruszyła. Powiem więcej nie ruszyło nawet gaworzenie. Jedynie raz na jakiś czas głużył (głużenie to pierwsza faza rozwoju mowy. Pojawia się zwykle między pierwszym a trzecim miesiącem życia. Są to różnego rodzaju dźwięki, takie jak agu, gə, khə, gli, kli, tli, ebw, bwe, a także wibrujący dźwięk przypominający r. Głużenie ma charakter przypadkowy, a dziecko nie czyni żadnych specjalnych prób, aby głużyć. Nie ma ono funkcji komunikacyjnej)
Po prawie roku masowania odpuściłyśmy i Maja skupiła się nad mową bierną Tomaszka. Zaczęli pracować z piktogramami. Dzięki piktogramom Tomuś opanował mapę ciała, zaczął rozpoznawać zwierzątka (psa, kota, konia, krowę).
Przed jakimiś dziewięcioma, może ośmioma miesiącami Tomek zaczął pracować w ORD z Panią Hanią. Przez ten czas poszły do przodu chyba we wszystkich sferach. Rozwinął się poznawczo, emocjonalnie, społecznie, ruchowo zresztą też.
Rozumie prawie wszystkie polecenia, wykonuje je. Potrafi pokazać co chce, określić swoje podstawowe potrzeby (czyli jedzenie i picie) i pokazać co chce. No i chyba ruszył wreszcie z mową czynną. Napewno wszedł już w okres gaworzenia. Tylko co dalej? Zobaczymy:). Ja jestem dobrej myśli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)